Wielka historia małego plecaka
- pannazosia1
- 2 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 3 kwi 2019
Najlepsze pomysły zazwyczaj przychodzą mi do głowy wieczorem. Układam wtedy w głowie całe scenariusze, szlifuję pomysły, opracowuję szczegóły, następnie z miłym uczuciem podniecania w żołądku idę spać. wiem, że od rana zacznę działać. Jednak ranek często te nocne olśnienia weryfikuje. Wpada przez okno z krzykiem "gleba na glebe! Nadal uważasz to za świetny pomysł?!, a ja wtedy cichutkim głosikiem odpowiadam "nieee no w sumie był do dupy..." wtedy poranek pyta "że jak?!" i ja już z pewnością w głosie prawie odkrzykuje "był do dupy szanowny poranku!". Po tej porannej wymianie uprzejmości, ze zwichniętymi marzeniami i brakiem nadziei na światowa karierę, człapię do kuchni po kanapkę.
W sumie analogicznie sytuacja wygląda z cudownymi pomysłami po pijaku. Jakby się nad tematem bardziej pochylić, to może okazać się, że problem nie leży w alkoholu, a w porze przyjmowania go. Może gdybyśmy zaczęli praktykować picie rano, no powiedzmy około południa, to nie powstałyby te wszystkie smsy do byłych, sikanie w miejscach publicznych, robienie wspólnych biznesów oraz zdjęć, które nigdy nie powinny powstać, bo w dzień te pomysły nie przychodzą nam do głowy, a wieczorem, już pod kołderka nikt nie będzie wstawać żeby oddać mocz na latarnie lub dogadać się z Kazikiem o przewożeniu jego hodowli ślimaków spod Szczecina w Lubelskie i to najlepiej pociągiem.

Wracając z otwartych wód mych wynurzeń. Pomysł z plecakiem był inny. Nie został tak brutalnie zweryfikowany. Zmianie uległy tylko szczegóły. Zamiast wszystkich opcji glamour z frędzlami, cekinami, wypustkami i guzikami miał powstać prosty worek do noszenia niezbędnych rzeczy. Wybór koloru był prosty. Akurat nie posiadałam brokatowego różu ombre, więc wygrał szary w gwiazdki(tutaj ciekawy wtręt:nawet gdybym miała brokatowy róż ombre, to i tak by wygrał szary w gwiazdki).

Samo wykonanie, to już czysta przyjemność. Dwa dni roboty, brak kontaktu z rodzina i zrezygnowanie z posiłków(tj ja coś tam zawsze chapnęłam, odstawiłam szykowanie posiłków dla innych).
Mam nadzieje, że będe miała okazje wykonać jeszcze niejeden taki plecak. Muszę przyznać, że nigdy jeszcze takich nie widziałam, pomysł jest w 100% mój i w sumie to duma mnie rozsadza.


Pragnę też z całego serca podziękować Modelowi. Zdjęcie pokazuje, że plecak doskonale sprawdzi się nie tylko na spacerach i zakupach, ale także w domu. Można do niego np. schować kanapkę, gdy nie chce się latać w tym celu do kuchni, a żona odmówi współpracy, gdyż tworzy coś kolejnego, ale o tym następnym razem.
zalety worka:
+pojemny jak na swój rozmiar
+zmiennokształtny
+pasuje do wszystkiego
+jest piękny
+wygodnie się go nosi
+nawet pusty dobrze sie prezentuje( nie wygląda jak zdechła jaszczurka)
wady worka:
- nie jest leciusieńki
- nie można od niego oderwać wzroku

Miłego poniedziałku.
W zasadzie już wtorku.



Komentarze