Niemoc
- pannazosia1
- 26 mar 2019
- 1 minut(y) czytania
Ale taka okrutna, zniewalająca, uniemożliwiająca poruszanie. Spojrzałam w kalendarz. Mogłam się tego spodziewać. Wiosna... Łajza przyszła niezauważona, gdyż zimy właściwie nie było. Taką zimę to ja zapraszam serdecznie na półwysep iberyjski i niech tam sobie siedzi aż do iberyjskiej wiosny. Niby jest super: ptaszki, słonko, ćwierkanie, cieńsze majtki, ale na litośćbosko... Blokowana jest moja twórczość wszelaka. Treść miała zostać napisana szybko, lekko i z subtelnym wyczuciem humoru. Tymczasem czuję, że jedzie walec. Jest leciutko jak z Konradem Wallenrodem pod poduszka. I trzymająco w napięciu jak w Pani Domu. Do tego na koniec przyjdzie rodzina i wyda orzeczenie: literówki sO. Pewnie so, bo nie mam siły czytać tego po raz wtóry.

Poskarżyłam się, ze pisanie mi idzie jak krew z nosa. Ok.
Wstawiłam zdjęcie umęczenia filozoficznego. Ok
O tym, że nie biegam po chałupie ze ściereczka do kurzu i uśmiechem na ustach wspominać nie będę. Nie chce obrażać inteligencji Czytelnika. Natomiast bolesnym jest fakt, że nie bardzo mam wenę do szydełkowania. I to już jest problem. Kolejka do zrobienia długa, pomysłów jeszcze więcej masa zmian i modyfikacji, pomysły na nowe modele są, ale rączki nie chcą pracować.
Dalej, dalej rączki Zosi... Skubane ani drgnęły.
Uff MałyPotwór się budzi. Mam pretekst by pobawić się klockami. Wieczorem koniecznie rozdział Wallenroda- będę szukać inspiracji do ciętych ripost
Na koniec pytanie filozoficzno-egzystencjalne: Czy na brak sił na szydełkowanie semi-zawodowe może pomóc oddanie się hobby- szydełkowaniu?
Jakby mnie dzisiaj posadzić na piwie z Kordianem, to on by mnie klepał po plecach w geście pocieszenia.
Miłego poniedziałku.
W zasadzie już wtorku.



Komentarze